poniedziałek, 22 czerwca 2015

Nie wiem ....

W zasadzie nie wiem co to było . Trochę od ostatniego mojego trzydniowego zlotu się po zmieniało . Jednym słowem: dziecka bym tam nie zabrał . Nie trafiłem w muzykę i klimat . Pozatym nie wiem czy niektórzy mają zakaz picia w domu że muszą się przez te dwa zlotowe dni tak do walić . Nie przeszkadzało by mi to w ogóle gdyby nie towarzyszące temu dzikie wrzaski i to nie zależnie od pory , chodzenie bez celu ledwie trzymając się na nogach oraz przekleństwa wszelkigo rodzaju nie bacząc na przechadzające się tam dzieci które może kiedyś mogły by dołączyć do grona miłośników jednośladów lecz obawiam się że rodzice po tym widoku drastycznie będą dążyć do wybicia im tego z głowy . W pewnym momencie mam wrażenie iż sami organizatorzy mieli już niektórych dość .
Nie chcę ujść za jakiegoś zgreda i sztywniaka , zlot ogólnie podobał mi się pod względem organizacji i tu pozdrowienia dla organizatorów . Powyższe tekst nie jest wcale krytyką zlotu , tylko tematem do refleksji dla niektórych uczestników zlotów . Pozdrowienia dla wszystkich poznanych ludzi  i organizatorów..

Podsumowując , mimo iż pogoda nas nie rozpieszczała , niektórych miałem ochotę zastrzelić , muzyka nie mój klimat, ale wróciłem wypoczęty , zadowolony z życia i pełen zapału do następnych wypraw . Dziwne ? Prawda? To właśnie jest czar motocykla ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz