Jak w temacie , nie wytrzymałem i mimo nie zapowiadającej się pogody a nawet wizji deszczu siadłem na motocykl i ruszyłem . Kierunek : Ustrzyki Górne ...
Na początek "zahaczyłem" o Bieszczadzką Przystań Motocyklową w Czarnej gdzie przy kubku kawy zaklinałem cały czas wiszące nad bieszczadami chmury .
Jaka tam cisza i spokój i ten wszechobecny motocyklowy klimat , zazdroszczę trochę ludziom, którzy potrafią a przede wszystkim chcą dzielić się pasją tworząc takie miejsca . Z czystym sumieniem polecam i czuję że będę tam częstym bywalcem :)
A więc posilony poranną dawką kofeiny ruszyłem dalej ..
Góry przywitały mnie można powiedzieć tuż za zakrętem w Lutowiskach w punkcie widokowym z którego rozciągał się piękny widok na panoramę wyższych Bieszczad :)
A potem .. Kilometry lasów , pól i turystów , ale tego też się trzeba było spodziewać , przecież są wakacje :)
Tym razem nie włączyłem nawet radia , delektowałem się nie tylko widokami ale nawet szumem wiatru w kasku , zapachem łąk , przydrożnych smażalni pstrąga i wędzarni serów :)
W Cisnej zajechałem pod niegdyś słynną knajpę "SIEKIEREZADA" gdzie od razu przywitał mnie miejscowy żul słowami: "panie świetna maszyna , daj pan pięć złoty na wino bo po tych piwach to tylko lać się chce " :)
Mimo że jeździłem tą trasą nie raz , dzisiaj było inaczej , może punkt widzenia zależy od punktu siedzenia , a siedziałem przecież na wymarzonym harleyu :)
Pozdrowienia dla właścicieli przystani i Zygi ..
piątek, 31 lipca 2015
Nie wytrzymałem ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz